Pokazywanie postów oznaczonych etykietą początek. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą początek. Pokaż wszystkie posty

piątek, 1 stycznia 2016

Rozdział 1 - Bezkalmkowce

Raz, dwa, trzy – oni giną, żyjesz ty.
Cztery, pięć, sześć – dziś na Ziemię pora wejść.
Siedem, osiem, dziewięć – i nie będą raczej w niebie.



Nuciłam sobie ten wierszyk po raz enty. Siedziałam na parapecie i liczyłam gwiazdy, myśląc, co jest poza zasięgiem mojego wzroku. Wiedziałam, że niedługo to wszystko się zacznie. Pierwszego grudnia zejdę na Ziemię. Zacznę na niej żyć, aby później ją zniszczyć, dla taty. Tata był jedyną osobą którą kochałam, szanowałam. Usłyszałam krzyk z jego sypialni i wiedziałam, że to już czas. Czas na śmierć. Moją śmierć.
Spojrzałam w lustro. Miałam na sobie czarne jeansy, białą, luźną bluzkę, a na niej skórzaną kurtkę. Na nogach miałam czarne trampki. Przy pasie trzymałam mały sztylet, tylko rozeznani mordercy by się go dopatrzyli. Krótkie, ciemnobrązowe włosy miałam związane w kitka. W ręku trzymałam plecak, w którym miałam dużo więcej broni. Na nadgarstku lśniła srebrna bransoletka. Moje oczy były szare, bez wyrazu, bez uczuć. Za to je lubiłam. Byłam dość wysoka i szczupła. Przeszłam ciężki trening pod okiem ojca, a następnie walczyłam przeciwko rodzeństwu. Razem było nas dziewięcioro. Zabiłam wszystkich. Nikomu nie oddałabym taty. Rodzicami nie można się dzielić, nawet z rodzeństwem... przepraszam, z rodzeństwem tym bardziej nie! Rodziców trzeba chronić, bo przecież, dzięki nim żyjemy. Mamę już straciłam, tata musiał ze mną zostać. Albo to ja musiałam zostać z nim.
Rzuciłam jeszcze raz okiem na moje odbicie w lustrze i ostatecznie rozpuściłam włosy. Stwierdziwszy, że wyglądam groźnie, ruszyłam do pokoju ojca.
Wiedziałam co teraz będzie. Bałam się, ale stanęłam na środku pentagramu, który wyrysował ojciec. Był bardzo wysoki, miał ciemne włosy. Był mądry, ale i złowieszczy. Wiedziałam, że mnie kocha, choć nie okazywał mi tego, ani trochę.